czwartek, 10 marca 2016

Yves Rocher Mleczko odbudowujące do skóry bardzo suchej

Yves Rocher uwielbiam. Była to pierwsza firma kosmetyczna, którą poznałam. Kiedy byłam nastolatką, ogromne wrażenie robiły na mnie różowe żele pod prysznic z drobinkami. Mama dawała mi je często w prezencie, więc mam same przyjemne wspomnienia, związane z tą marką. Podoba mi się ich szereg ekologicznych inicjatyw (ostatnio wyprodukowali nowe opakowania, które zawierają 25 procent mniej plastiku), zniżki i perfumy. Mają takie sobie produkty do twarzy, niezłe kosmetyki do makijażu i ciała, ale perfumy są dla mnie zawsze odkryciem. Ale o tym później...

Przede wszystkim mleczko pięknie pachnie! Orzechowo-kokosowo-czekoladowo. To podnosi nastrój :) Oprócz zapachu, nic specjalnego. Nawilża dobrze, ale dla suchej skóry jego działanie było by niewystarczające. No i cena. Promocyjne 20 złotych za 200 ml mogłabym zapłacić, ale pełna kwota - 40 zł, mi nie odpowiada.

Myślę, że czas od czasu powrócę do tego mleczka, ze względu na zapach, ale jeśli znajdę coś lepszego, rozstanę się bez żalu :)

P. S. Przedostatnim w składzie występuje BHT - konserwant i przeciwutleniacz, na temat szkodliwości którego jest mnóstwo informacji. Razi mnie nie tyle toksyczność produktu, tylko brak inwencji firm kosmetycznych i ich powtarzalność. Ten składnik można znaleźć u Nivea, Garnier, Ziaja, Isana, Dove i innych nudnych drogeryjnych marek, których składy i działanie jest podobne. Nie znoszę tego. Mam wrażenie, że najłatwiej dostępne kosmetyki są na początku robione w olbrzymim kotle, a później rozlewane do opakowań niby różnych firm. Yves Rocher z sentymentu jest dla mnie czymś odrębnym, ale często grzeszy dodatkiem pospolitych konserwantów. Podobno na badania kosmetyczne idą ogromne pieniądze. A później znowu Propylen Glycol, Parabeny i BHT wszędzie :) NUDA.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz