sobota, 6 lutego 2016

Rimmel Tusz do rzęs EXTRA SUPER LASH

Czasami w szale uniesień wykupie pół drogerii, a później mam wyrzuty sumienia. Rodzą złe sny. Duża fioletowa żaba z krzykiem - no dzisiaj to już przesadziłaś- maluje się moimi kosmetykami ostentacyjnie przed lustrem, a resztę pożera. Z rana budzę się i z wrażenia przez 3 dni nawet nie zerkam w stronę toaletki. Potem dochodzi do mnie, że nic nie zostało zjedzone, i nadal żyje w drogeryjnej rozpuście.
Ale.
Sny pozostawiają pytanie, czy tę zastępy kolorówki są mi potrzebne, i czy istnieje jakieś niezbędne minimum? Co zabrałabym, jeśli pod moim oknem stał Ryan Gosling i krzyczał - Pimpusiu, czekam na ciebie równo 60 sekund, chcę żebyś wskoczyła do mojego samochodu nago, nie zabieraj żadnych rzeczy!!!  - ok, Ryan  - . Ale i tak zdążyłabym zabrać ze sobą tusz do rzęs, puder (albo podkład) i dezodorant. Bez przesady, nawet oślepienie Ryanem, nie wyłączy mi świadomości że tusz, puder i dezodorant to moja broń, a dziewczęta z charakterem, nie wychodzą z domu nieuzbrojone, chociaż by z lekka.

Więc od dzisiaj będę szukała idealnych tuszu, pudru, podkładu i dezodorantu. A najlepiej kilku ideałów z każdej kategorii, żeby stosować je wymiennie. Bo niestety do ideałów się przyzwyczają, i nie są już wtedy takie idealne    :-D

Akurat ten tusz do rzęs ideałem nie jest. Faktycznie dodaję objętości, wydłuża i pogrubia rzęsy, ale tylko na parę godzin. Później NIEMIŁOSIERNIE się osypuje, a jak ma się tendencję do przewracania oczami i nadmiernej ekspresji w rozmowie, nie przeżyje i godziny. Więc nie polecam!









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz